Pomiędzy wolnością słowa a prawem do prywatności na FB

Zdecydowana większość z nas korzysta z mediów społecznościowych to fakt. Króluje oczywiście Facebook.  Portal społecznościowy to platforma komunikacyjna on-line umożliwiająca osobom przystępowanie  lub tworzenie sieci użytkowników o wspólnych upodobaniach, umożliwia wymianę informacji pomiędzy nimi oraz “tworzenie sieci kontaktów towarzyskich”.

 Funkcjonowanie portali społecznościowych i kwalifikacja prawna różnych zagadnień oraz problemów prawnych z nimi związana jest dla prawników, nie tylko w naszym kraju nie lada wyzwaniem.

W niniejszym artykule zajmę się omówieniem problematyki prawnej dotyczącej kolizji dwóch praw, które często na portalach społecznościowych się z sobą ścierają. Z jednej strony jest to prawo do wolności słowa, pozyskiwania i rozpowszechniania informacji,  a z drugiej prawo do prywatności, ochrony czci i dobrego imienia.

Zgodnie z Konstytucją  RP każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Poprzez komunikację w ramach portali społecznościowych użytkownicy  realizują więc to konstytucyjne prawo do wyrażania swoich poglądów, pozyskiwania i rozpowszechniania informacji

Zgodnie z Konstytucją każdy ma też prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. W ten sposób zostało sformułowane konstytucyjne podmiotowe prawo każdej jednostki do ochrony życia prywatnego.

Z jednej strony mamy więc konstytucyjnie zagwarantowaną  wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji   a z drugiej konstytucyjne prawo każdej osoby do ochrony życia prywatnego. Korzystanie z wolności słowa na Facbooku lub innym tego typu portalu może w niektórych sytuacjach wchodzi w kolizję z prawem do prywatności.

Które z konstytucyjnie gwarantowanych praw jest ważniejsze, czy możemy do woli korzystać z wolności wyrażania własnych poglądów, opinii, informacji również o innych czy może jednak hamulcem dla naszej wolności powinno być poszanowanie prywatności osoby, której informacje dotyczą.

W kwestii powyższej kolizji wypowiadał się Trybunał Konstytucyjny, który doceniając w pełni znaczenie wolności słowa podkreślił , że ochrona czci i dobrego imienia ma nad tą wolnością prymat.

Trybunał uznał, że cześć, dobre imię i prywatność, mogą zasługiwać na pierwszeństwo w kolizji z wolnością słowa oraz wolnością prasy i innych środków społecznego przekazu, a w konsekwencji prowadzić do ich ograniczenia.

Ograniczenia mogą polegać na stanowieniu norm prawnych mających na celu ochronę dobrego imienia przed “samowolnymi” atakami na to dobre imię.

W świetle powyższych teoretycznych rozważań należy ocenić, że wymiana informacji na portalach społecznościowych takich jak Facebook mająca umocowanie w konstytucyjnie gwarantowanej wolności słowa i prawie do informacji może i powinna uwzględniać prawo jednostki do ochrony życia prywatnego, czci oraz dobrego imienia.

W przypadku więc, gdy informacje udostępniane na FB godzą w sposób samowolny w dobre imię innych osób, osoby te mogą skorzystać z dostępnych środków prawnych w celu obrony tych praw. Sprawcy naruszeń mogą zostać pociągnięci przede wszystkim do odpowiedzialności cywilnej, ale także karnej a czasami też administracyjnej.

Naruszenie dobrego imienia, nieuprawniona ingerencja w życie prywatne czy wreszcie zniesławienie  w świetle prawa zawsze uzasadnia ochronę prawną.

Kończąc chcę podkreślić, że korzystając z FB i podobnych portali należy wystrzegać się nieuprawnionej ingerencji w życie prywatne innych osób, choćby to były osoby, które znamy. Przykładem, że o tej podstawowej zasadzie dość często się zapomina dowodzi powszechna praktyka publikowania zdjęć znajomych czy ich dzieci, najczęściej bez ich wyraźnej zgody. To, że wiele osób tak robi i że są to wspólne zdjęcia nie usprawiedliwia takich praktyk.

Z tego powodu, jeśli zamierzamy upubliczniać informacje dotyczące życia prywatnego, rodzinnego innej osoby, znajomego, zawsze zapytajmy o zgodę na tego rodzaju publikację.

Ktoś mógłby powiedzieć, że te rozważania o prywatności dotyczące serwisów społecznościowych wydają się jakby nie na miejscu, bo przecież ilość i jakość informacji udostępnianych choćby na FB  dowodzi, iż prywatność w takim serwisie niewielką ma wartość.

Jednak moim zdaniem wrażenie takie jest pozorne, gdyż jeśli przyjrzymy się bliżej wymianie informacji na FB, to widzimy, że informacje te są kontrolowane a zasadą jest, że z reguły jest to przekaz, że jesteśmy piękni, zdrowi, bogaci, szczęśliwi, mądrzy, bez kompleksów, z poczuciem humoru itd.

Taka kontrola przekazu świadczy, że ciągle zależy nam na ochronie dobrego imienia, pewnych faktów z życia prywatnego, które chcemy zostawić wyłącznie dla siebie, co dowodzi, że prawo do prywatności jest ciągle żywe i aktualne.

Uwaga na cudze dane osobowe

znajomi

Bardzo podoba mi się stanowisko GIODO dr. Wojciecha R. Wiewiórowskiego na temat tego, co dorośli mogą robić ze swoimi danymi osobowymi, swoją prywatnością. Mianowicie wielokrotnie powtarza on, iż jest daleki od piętnowania ludzkiej potrzeby obnażania swojej prywatności.

Najsłynniejszy portal społecznościowy FB jest areną obnażania tejże prywatności na szereg różnych sposobów. Jednakże dopóty dzielimy się ze światem wiadomościami, które dotyczą nas osobiście wszystko jest w porządku. Jesteśmy dorośli i mamy pełne prawo dysponować swoją prywatnością.

Nie może jednak znaleźć akceptacji fakt zamieszczania, na przykład na FB, informacji dotyczących osób trzecich bez ich wyraźnej zgody. Dotyczy to wszelkich informacji, zdjęć, filmów, publikacji dotyczących osób trzecich. Zamieszczając wspólne zdjęcie z imprez, wycieczki, spotkania bezwzględnie należy upewnić się, że osoby których prywatność odkrywamy mają tego świadomość i godzą się na to.

Niestety nie jest to kwestia do końca rozstrzygnięta przez przepisy w zakresie ochrony danych osobowych. Sam GIODO uważa, iż jest to jedna z trudniejszych kwestii, wymagająca wyraźnego uregulowania. Osoby trzecie, których dobra osobiste byłyby takimi publikacjami naruszone zawsze mogą na drodze cywilnej domagać się ochrony swoich praw a w przypadku popełnienia przestępstwa złożyć zawiadomienie na policję.

Funpage przetwarza dane osobowe

imagesCABK0B6UNowe technologie pobudzają rozwój społeczeństwa informacyjnego poprzez tworzenie ciągle nowych narzędzi, możliwości, nowinek technologicznych stwarzających nowe sposoby przetwarzania danych osobowych. Wielość zagadnień i problemów, która jest konsekwencją tego rozwoju jest niezwykle ciekawa. Potrzeba jednak też odpowiednich uregulowań prawnych tworzących bezpieczne ramy prawne stwarzające możliwości rozwoju z poszanowaniem jednak praw osób, których dane są przetwarzane.

Na przykład najsłynniejszy dzisiaj Facebook dostarcza wiele narzędzi wykorzystywanych przez użytkowników tak w celach prywatnych jak i biznesowych. Coraz więcej firm chce zaistnieć na Facebook’u tworząc profile firmowe, które zbierają fanów, no i oczywiście promują swoje towary lub usługi. W stosunkowo krótkim czasie, przy aktywnej i ciekawej ofercie mamy rzesze fanów a nasz biznes zyskuje dodatkowe źródło marketingowego wsparcia, generujące klientów. Pojawia się jednak kwestia ochrony danych osobowych, o których firmy tworzące swoje strony fanowskie często zapominają. W związku z faktem, iż w większości przypadków twórca fanpage’a dysponuje danymi osób, które zostały fanami danego serwisu i jako taki jest administratorem danych w rozumieniu ustawy o ochronie danych osobowych. Problem jest tym trudniejszy do rozwiązania, iż Facebook nie podlega jurysdykcji polskiej ustawy o ochronie danych osobowych. Problem nie dotyczy tylko Polski, gdyż wypracowany zakres jurysdykcji organów ochrony danych osobowych w całej Europie opiera się na zasadzie terytorialności. Trwają poszukiwania rozwiązań, które umożliwiłyby rozciągnięcie jurysdykcji krajowych lub lokalnych organów ochrony danych osobowych na Facebook.

Wspomnieć w tym wypadku można o ciekawym stanowisku Niezależengo Centrum Ochrony Danych osobowych Szlezwik-Holsztyn (ULD), które nie mając jurysdykcji nad Facebookiem, w trosce o dane osobowe kraju Szlezwik-Holsztyn nakazało podmiotom i instytucjom posiadającym siedzibę na terytorium tego landu, usunięcie ze swoich stron internetowych funkcjonalności “lubię” udostępnianej przez Facebook’a oraz zamknięcie “stron fanowskich” jako rozwiązań, które są nie do pogodzenia z niemieckim oraz unijnym prawem w zakresie ochrony danych osobowych. Według ULD podmioty tworzące funpage na Facebook’u oraz umieszczające na swoich stronach wtyczkę “lubię” są administratorami danych użytkowników Internetu, którzy weszli na stronę z funkcjonalnością “lubię” lub subskrybują stronę jako jej fani.

W podobnym duchu wypowiada się grupa robocza art. 29, która w specjalnie wydanej opinii w sprawie portali społecznościowych, podaje, iż administratorami danych są dostawcy usług serwisów społecznościowych oferujących podstawowe usługi czyli na przykład Facebook. Natomiast użytkownicy korzystający z serwisów społecznościowych dla celów osobistych, domowych nie podlegają dyrektywie w zakresie ochrony danych osobowych. Jeżeli jednak użytkownik serwisu społecznościowego działa w imieniu przedsiębiorstwa lub stowarzyszenia lub wykorzystuje serwis głównie jako platformę służącą osiąganiu celów komercyjnych, politycznych lub charytatywnych, wspomniane wyłączenie nie ma zastosowania. W tym przypadku użytkownik przyjmuje pełnię obowiązków administratora danych ujawniającego dane osobowe innemu administratorowi danych lub osobom trzecim (innym użytkownikom serwisu społecznościowego). W takich okolicznościach użytkownik musi uzyskać zgodę osób zainteresowanych lub wskazać inną podstawę prawną przewidzianą w dyrektywie o ochronie danych.

Zaprezentowaną powyżej interpretację wydaje się podzielać nasz polski GIODO, który dodaje, że twórca funpage’a wykorzystujący swoje kontakty do celów komercyjnych powinien spełnić również wymogi ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, stworzyć stosowny regulamin fanpage’a, określający cel, w jakim dane będą wykorzystywane.

 

FB dobrodziejstwo czy przekleństwo

imagesCASUUJZ0 W dniu wczorajszym fundacja Panoptykon zorganizowała w Warszawie spotkanie, które odbyło się pod hasłem “anonimowi, wolni użytkownicy sieci czy sprofilowani odbiorcy usług internetowych”. Bardzo ciekawe, prowadzone przez jak zwykle świetnie przygotowaną panią Prezes Fundacji.

Jakie jest moje odczucie? A no takie, że bliżej nam do sprofilowanych odbiorców usług internetowych niż anonimowych, wolnych użytkowników sieci. Moje wrażenie, iż tak właśnie jest bierze się z widocznej bezradności użytkowników internetu, którzy zasdniczo nie mają świadomości jak ich dane osobowe sa przetwarzane. Pani Prezes użyła ładnego określenia, iż “niewiedza budzi lęki” a i owszem czasami nawet demony, jednak w moim odczuciu ustawodawstwo nie nadąża za cyfrową rzeczywistością, w której przyszło nam żyć.

Domyślne ustawienia wyszukiwarek akceptujące cookies na przykład, pozwalają na domniemanie zgody użytowników w tym zakresie. Tym samym na naszych komputerach mamy cookies różnych firm, służące do zbierania róznych informacji o naszej aktywności na róznych stronach w sieci. Jednak dzieje się niejako poza nami, albowiem ilu z nas internautów czyta komunikaty, polityki prywatności, regulaminy ukryte gdzieś na podstronach. Ilu próbowało w samodzielnie zmienić ustawienia swoich wyszukiwarek. Ja próbowałam je zablokować, ale programy, które służą mi do pracy zaczęły szaleć, więc odblokowałam potulnie.

Niektórzy z prelegentów radzili  czytanie regulaminów, komunikatów, samodzielne ustawienia wyszukiwarek czy nawet usunięcie konta z FB. Jednak czy to jest rozwiązanie problemu? Oczywistym jest, iż nadużywanie FB i obnażanie swojej prywatności bez umiaru może przynieść negatywne, nieoczekiwane konsekwencje, ale dlaczego od razu się wypisać ? A może rozwiązaniem powinno być dobre prawo gwarantujące minimum ochrony, które umożliwi nam korzystanie z sieci bez nadmiernych obaw o nasze dane i nasza prywatność.

Na poziomie unii europejskiej procedowane jest aktualnie rozporządzenie w sprawie ochrony danych osobowych osób fizycznych, które ma stworzyć odpowiednie ramy prawne dla ochrony danych osobowych.

Faktem jest jednak też to, że świadomość internautów o czyhających zagrożeniach jest marginalna, że sami nie dochowujemy często minimalnych środków ostrożności w sieci. Pozwalając na przykład na zakładanie profili na FB kilkuletnim dzieciom musimy pamiętać, że przestrzeń FB to nie zawsze jest bezpieczne podwórko przeznaczone dla dzieci. Umieszczając swoje, swoich dzieci lub znajomych  dane w sieci często na zawsze tracimy nad nimi kontrolę.

Ten wątek również przebrzmiewał w dyskusji, że tracimy kontrolę nad danymi, które nawet świadomie udostępniliśmy firmom. Jednakże  dopiero wymiana i konfiguracja naszych danych pochodzących z różnych źródeł, może być wykorzystywana tak w naszym interesie w postaci na przykład na miarę sprofilowanych reklam, ale tez przeciwko nam, bo jako palacze dostaniemy wyższą stawkę za polisę na życie. I znowu pytanie uciekać, chować się i usuwać czy może wymagać, aby regulacje prawne cywilizowały cyfrową przestrzeń tak, aby firmy mogły rozwijać swój biznes, ale tez z poszanowaniem praw jednostki, które te regulacje będą należycie chronić.