FB dobrodziejstwo czy przekleństwo

imagesCASUUJZ0 W dniu wczorajszym fundacja Panoptykon zorganizowała w Warszawie spotkanie, które odbyło się pod hasłem “anonimowi, wolni użytkownicy sieci czy sprofilowani odbiorcy usług internetowych”. Bardzo ciekawe, prowadzone przez jak zwykle świetnie przygotowaną panią Prezes Fundacji.

Jakie jest moje odczucie? A no takie, że bliżej nam do sprofilowanych odbiorców usług internetowych niż anonimowych, wolnych użytkowników sieci. Moje wrażenie, iż tak właśnie jest bierze się z widocznej bezradności użytkowników internetu, którzy zasdniczo nie mają świadomości jak ich dane osobowe sa przetwarzane. Pani Prezes użyła ładnego określenia, iż “niewiedza budzi lęki” a i owszem czasami nawet demony, jednak w moim odczuciu ustawodawstwo nie nadąża za cyfrową rzeczywistością, w której przyszło nam żyć.

Domyślne ustawienia wyszukiwarek akceptujące cookies na przykład, pozwalają na domniemanie zgody użytowników w tym zakresie. Tym samym na naszych komputerach mamy cookies różnych firm, służące do zbierania róznych informacji o naszej aktywności na róznych stronach w sieci. Jednak dzieje się niejako poza nami, albowiem ilu z nas internautów czyta komunikaty, polityki prywatności, regulaminy ukryte gdzieś na podstronach. Ilu próbowało w samodzielnie zmienić ustawienia swoich wyszukiwarek. Ja próbowałam je zablokować, ale programy, które służą mi do pracy zaczęły szaleć, więc odblokowałam potulnie.

Niektórzy z prelegentów radzili  czytanie regulaminów, komunikatów, samodzielne ustawienia wyszukiwarek czy nawet usunięcie konta z FB. Jednak czy to jest rozwiązanie problemu? Oczywistym jest, iż nadużywanie FB i obnażanie swojej prywatności bez umiaru może przynieść negatywne, nieoczekiwane konsekwencje, ale dlaczego od razu się wypisać ? A może rozwiązaniem powinno być dobre prawo gwarantujące minimum ochrony, które umożliwi nam korzystanie z sieci bez nadmiernych obaw o nasze dane i nasza prywatność.

Na poziomie unii europejskiej procedowane jest aktualnie rozporządzenie w sprawie ochrony danych osobowych osób fizycznych, które ma stworzyć odpowiednie ramy prawne dla ochrony danych osobowych.

Faktem jest jednak też to, że świadomość internautów o czyhających zagrożeniach jest marginalna, że sami nie dochowujemy często minimalnych środków ostrożności w sieci. Pozwalając na przykład na zakładanie profili na FB kilkuletnim dzieciom musimy pamiętać, że przestrzeń FB to nie zawsze jest bezpieczne podwórko przeznaczone dla dzieci. Umieszczając swoje, swoich dzieci lub znajomych  dane w sieci często na zawsze tracimy nad nimi kontrolę.

Ten wątek również przebrzmiewał w dyskusji, że tracimy kontrolę nad danymi, które nawet świadomie udostępniliśmy firmom. Jednakże  dopiero wymiana i konfiguracja naszych danych pochodzących z różnych źródeł, może być wykorzystywana tak w naszym interesie w postaci na przykład na miarę sprofilowanych reklam, ale tez przeciwko nam, bo jako palacze dostaniemy wyższą stawkę za polisę na życie. I znowu pytanie uciekać, chować się i usuwać czy może wymagać, aby regulacje prawne cywilizowały cyfrową przestrzeń tak, aby firmy mogły rozwijać swój biznes, ale tez z poszanowaniem praw jednostki, które te regulacje będą należycie chronić.

W sieci “wielkiego brata”

imagesCAVOSVHY

Spotykamy się w sieci, pracujemy, bawimy sie, szukamy znajomych, pracy, produktów, przygody a może nawet dopuszczamy sie czynów zabronionych. A może sieć staje się naszą drugą rzeczywistością, światem bez ktorego nie potrafimy juz żyć. Pozostawiając dywagacje filozoficzne czy to dobrze czy źle, gdyż fakty są jakie są i one niezbicie dowodzą i że wpadlismy w tę sieć po uszy, rozważmy jakie są niektóre konsekwencje naszego bycia, życia w sieci.

W sieci nie istniejemy już jako osoby fizyczne takie z krwi i kości, z duszą i ciałem, ale istniejemy jako pewien zespół danych, które odpowiednio przetwarzane pozwalają na stworzenie profilu naszej osoby. Podstawowe technologie internetowe przetwarzają dane z różnych źródeł takie jaki adres IP osobistych komputerów, adresy e-mail, imie i nazwisko, wizerunek, częstotliwość wizyt na stronach, używania słów kluczowych, pozostawiania treści. Takich danych o sobie w sieci zostawiamy bez liku. Sprytne roboty wyszukiwarek lub sieci reklamowych wyłapują nasze dane, konfigurują i śledzą.

A my skaczemy po sieci ze strony na stronę, tu cos kupimy, tam zostawimy komentarz, w innym miejscu dane personalne, aby zarejestrować się w jakims ciekawym i interesującym nas serwisie.

Reklma behawioralna, ilu z nas świadomych użytkowników internetu wie czym ona jest.

No właśnie niby wszystko w internecie wydaje nam sie łatwo dostępne, internet skarbnicą wiedzy, do ktorej sięgamy bez przerwy. Jednakże nie do końca zdajemy sobie sprawę, że zawsze ktoś na nas patrzy, oczy “wielkiego brata” nieustannie podążają za naszym IP, adresem e-mail, aktywnością na różnych stronach.

W taki sposób profilują nas jako użytkownika internetu, odbiorcę usług świadczonych w internecie. Profilowanie przy pomocy pozostawianych przez nas o nas śladów w sieci pozwala przedsiębiorcom ale też i organom publicznym określać, analizować czy też nawet przewidywać osobowość ludzi, ich zainteresowania i zwyczaje, aby je wykorzystywać najczęściej do celów biznesowych, reklamowych.

Zamieszczanie reklam w sieci stanowi główne źródło dochodów wielu serwisów internetowych i rozwoju gospodarki internetowej, jednak praktyka reklam behawioralnych może budzić obawy związane z ochroną danych i prywatności.

I jak czytamy w opinii grupy roboczej w sprawie internetowych reklam behawioralnych reklamy takie mogą pozwolić reklamodawcom obejrzeć szczegółowy “film” z życia internauty, pokazujący, ile i jakie strony oglądał, jak dlugo i w jakiej kolejności.

Jak wyglada technologia śledzenia i tworzenie profili i jakie są dla tych działań ramy prawne a także, co z tym wszystkim wspólnego mają cookies i czy mamy sie czego obawiać o tym wszystkim dowiemy sie w następnym odcinku.

Grzywna w celu przymuszenia

Począwszy od marca 2011 r. GIODO uzyskał status organu egzekucyjnego, co oznacza, iż posiada obecnie środki prawne, aby skutecznie egzekwować wydawane przez siebie decyzje.
Przez kilkanaście lat obowiązywania przepisów ustawy o ochronie danych osobowych Generalny Inspektor nie miał tego rodzaju uprawnień, a co za tym idzie, nie mógł doprowadzać do przymusowego wykonania obowiązków (nakazów) nałożonych w wydanych przez siebie decyzjach.

Typowym środkiem, który może być obecnie stosowany przez Generalnego Inspektora w celu egzekwowania wydanych przez siebie decyzji, jest grzywna w celu przymuszenia.

Grzywna w celu przymuszenia może być nakładana kilkakrotnie, przy czym każdorazowo nałożona grzywna nie może przekraczać 10 tys. zł, a w stosunku do osób prawnych i jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej – 50 tys. zł, natomiast grzywny nakładane wielokrotnie nie mogą łącznie przekroczyć 50 tys. zł, a w stosunku do osób prawnych i jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej – 200 tys. zł.

Tags: GIODO kontrola, ochrona danych osobowych