Nowelizację ustawy o ochronie danych osobowych omawiamy już od miesięcy. Nowelizacja, która została wprowadzona w IV pakiecie deregulacyjnym teoretycznie miała zapewnić ułatwienie życia przedsiębiorcom tj. wykonywanej przez nich działalności.

Przykre obowiązki administracyjne w postaci zgłaszania, aktualizowania, wykreślania zbiorów z rejestru GIODO miały zniknąć. Jedynym warunkiem dla skorzystania ze zwolnienia było powołanie ABI i zarejestrowanie go w rejestrze GIODO. Jednak wszystko to było alternatywą dla przedsiębiorców. Ci, kórzy nie zdecydowali się na powołanie ABI mogli się nowelizacją nie interesować. To twierdzenie jednak w aktualnym stanie wiedzy jest fałszywe. Okazuje się bowiem, że nowelizacja dotyczy wszystkich administratorów danych.

Nowelizacja potraktowała ABI bardzo poważnie. Mamy bowiem nowego quasi urzędnika, wyposażonego po zęby w quasi urzędnicze narzędzia w celu wypełniania swojej funkcji. Nowy status w postaci odrębności organizacyjnej, niezależności, szczegółowo określony katalog zadań. Trzy rozporządzenia wykonawcze i mnożące się pytania oraz wątpliwości.

Najważniejsze rozporządzenie wykonawcze  w sprawie trybu i sposobu realizacji zadań w celu przestrzegania przepisów o ochronie danych osobowych jak dotychczas nie zostało uchwalone, co potęguje niepewność prawną odnośnie nowej regulacji.

Czytając projekt nasuwa się sporo wątpliwości, zwłaszcza w kontekście głownego założenia IV pakietu deregulacyjnego polegającego na ułatwieniu wykonywania działalności . Zgodnie z intencją prawodawcy wprowadzone w ustawie o ochronie danych zmiany miały dotyczyć jedynie podmiotów, które w trybie przewidzianym w ustawie o ułatwieniu działalności gospodarczej powołają i zgłoszą do GIODO administratora bezpieczeństwa informacji.

Wielokrtonie w toku prac legislacyjnych podkreślano, iż decyzja o powołaniu ABI miała zależeć od woli administratorów danych. Nowy system miał mieć charakter fakultatywny. Tymczasem obowiązki określone w rozporządzeniu wykonawczym dotyczącym trybu i realizacji zadań ABI, będą dotyczyć wszystkich administratorów danych osobowych nawet tych, którzy nie zdecydują się nie powołanie ABI i nie będą objęci zwolnieniem z obowiązków rejestracji zbiorów w GIODO..

Rozszerzenie nowych obowiązków zapewnienia zgodności przetwarzania danych osobowych na wszystkich administratorów również tych, którzy nie skorzystają z ułatwień regulacji, gdyż nie zdecydują się na powołanie ABI  niweczy cel zmian deregulacyjnych.

Czyli miało być pięknie a wyszło jak zawsze…

Nowelizacja prawa telekomunikacyjnego i uzależnienie używania telekomunikacyjnych urządzeń końcowych (w tym telefonów) w celu marketingu bezpośredniego, od uprzedniej zgody abonenta wzbudza wiele emocji.

Branże, które aktywnie korzystają z telemarketingu stanęły przed ogromnym wyzwaniem. W jaki sposób pozyskiwać uprzednią zgodę, czy wykonanie połączenia w celu uzyskania zgody jest już zakazane. Jak w takich warunkach prowadzić biznes.

Przepis jest świeży, prawnicze wykładnie jego treści też nie rozwiewają wątpliwości.

Okazuje się, że możemy się spodziewać pierwszego postępowania przed Prezesem UOKiKu dotyczącego zakazanego telemarketingu. Bowiem firma sprzedająca garnki do gotowania, nie posiadając uprzedniej zgody konsumentów, kontaktowała się z nimi telefonicznie w celu zapraszania ich na pokazy tychże garnków.

Świadomi konsumenci o praktykach firmy sprzedającej garnki powiadomili Prezesa UOKiKu, który wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie ustalenia czy stosowane przez firmę praktyki naruszyły zbiorowy interes konsumenta.

Więcej na stronie UOKiKu:

http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=11536

UOKiK ostrzega…

Kierowane do przedsiębiorców e-maile z ofertami odpłatnej zmiany regulaminu sklepu internetowego nie mają nic wspólnego z działalnością UOKiK i mogą naruszać prawo.

Więcej na stronie UOKiK:

http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=11562

Powołanie ABI nie jest obowiązkiem

Inspiracją do tego wpisu była rozmowa z klientem, który zadzwonił do mnie z przerażeniem, że zmieniły się przepisy i że on chce zgodnie z nimi uporządkować obszar ochrony danych osobowych i powołać  ABI .

W toku rozmowy zorientowałam się, iż  klient ma przeświadczenie, że powołanie ABI stało się obowiązkiem prawnym, o czym przypomina nieustanny spaming od firm, które świadczą tego rodzaju usługi w zakresie ochrony danych osobowych.

Świadectwo klienta trochę mnie wprawiło w osłupienie, gdyż nie zdawałam sobie sprawy, że uprawiane są tego rodzaju naganne praktyki. Dodatkowo jeszcze wprowadzające w błąd. Bowiem nowelizacja ustawy o ochronie danych osobowych, która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2015 r. nie wprowadza obowiązku powołania ABI a wręcz przeciwnie stanowi, iż powołanie ABI jest prawem a nie obowiązkiem administratora danych.

W przypadku niepowołania ABI jego zadania z wyłączeniem obowiązku sporządzania sprawozdania wykonuje administrator danych.

Czy administrator danych osobowych w związku z niepowołaniem ABI, w świetle znowelizowanej ustawy o ochronie danych osobowych  osobowych będzie miał więcej obowiązków, przyjrzymy się w kolejnych wpisach.

Reklamy, które nas śledzą…

Surfując po sieci w poszukiwaniu informacji klikamy przenosząc się ze strony na stronę. Przy pomocy linków przenosimy się w różne obszary naszych zainteresowań, potrzeb.

Po jakimś czasie szukamy innych informacji ale nasza metoda poszukiwań się nie zmienia, klikamy na pozostawione w sieci linki, wpisujemy słowa kluczowe  do wyszukiwarek i szukamy, szukamy, szukamy.

Okazuje się jednak, że ktoś podąża za nami przez te wszystkie czy niektóre internetowe szlaki. Orientujemy się, gdy widzimy reklamę usług, towarów, których szukaliśmy wcześniej wpisując słowa kluczowe, odwiedzając określone witryny czy klikając na określone linki. Ktoś śledził, czego szukamy i wnioskując po zostawionych śladach przygotował dla nas ofertę w postaci sprofilowanej reklamy.

Działanie, które ma na celu dobranie właściwej do oczekiwań, potrzeb reklamy na podstawie obserwacji zachowań internauty nazywa się profilowaniem a reklama, która jest tworzona w oparciu o obserwację zachowań reklamą behawioralną.

Kto nas śledzi, w jaki sposób i w jakim celu, kto ma interes w tym, aby pokazać nam taką czy inną reklamę, dostosować ją do stworzonego profilu.

W proces tworzenia reklamy behawioralnej zaangażowanych jest kilka podmiotów, które muszą współpracować ze sobą, aby osiągnąć  pożądany efekt czyli wyświetlić właściwą reklamę właściwym osobom czy raczej profilom.

Do tworzenia profili służą nowe technologie informatyczne i są one coraz bardziej zaawansowane. Najbardziej znane to popularne cookies czyli małe pliki tekstowe, które są umieszczane na urządzeniu końcowym użytkownika najczęściej po wejściu na jakąś witrynę. Rodzajów plików jest bardzo wiele od najprostszych służących do poruszania się po witrynie czy badania statystyk po te, które nas śledzą.

Czy mamy się czego bać i tak i nie powiem przewrotnie. Nie powinniśmy się bać cookies, które umożliwiają nam korzystanie z internetu, poruszanie się po witrynach internetowych. Nawet, gdy wyświetlają się nam profilowane reklamy nie jest to jeszcze powód do paniki, o ile profilowanie jest zgodne z prawem.

Najbardziej niepokojące w całym procesie profilowania jest to, że informacje zbierane przez różne podmioty oraz do różnych celów czy z różnych źródeł mogą być ze sobą zestawiane. O ile pliki cookies śledzą urządzenie a nie osobę to nie można wykluczyć, że  w którymś momencie podmiot umieszczający pliki, będzie w posiadaniu danych osobowych np. pochodzących z rejestracji.

Takie zestawianie danych może służyć do personalizowania reklam, ofert czy szerokiego wykorzystywania w marketingu i sprzedaży tylko, że my zwykle nie mamy o tym żadnej wiedzy, a powinniśmy mieć.

Używanie plików cookies wymaga zgody użytkownika lub abonenta, po uprzednim poinformowaniu go o rodzajach, celach cookies, możliwości usunięcia cookies poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce.

Tylko kto to wszytko czyta. Nie czytamy informacji, które i tak są niezbyt precyzyjne, zwykle nie czytamy treści zgód, które klikamy w internecie. Dobrym rozwiązaniem byłaby informacja graficzna z użyciem  graficznych ikonek informujących o profilowaniu oraz możliwość łatwego cofnięcia swojej zgody.

W procedowanym aktualnie rozporządzeniu unijnym o ochronie danych osobowych osób fizycznych profilowanie będzie dużo bardziej szczegółowo uregulowane niż w aktualnie obowiązujących przepisach  prawnych, co na pewno wpłynie na bezpieczeństwo prawne w wykorzystywaniu tej technologii.

Czasy, w których dane medyczne zapisywane są na różnego rodzaju kartach papierowych niebawem staną się przeszłością. Dla większych placówek informatyzacja już stała się faktem. Całej branży medycznej pozostawiony został jednak czas na oswojenie się z jej wizją oraz odpowiednie przygotowanie, w szczególności w zakresie zapewnienia odpowiednich narzędzi informatycznych. Z dniem 1 sierpnia 2017 r. obowiązek prowadzenia dokumentacji medycznej w formie elektronicznej obejmie wszystkie podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych.

Dane medyczne przetwarzane będą obowiązkowo w formie elektronicznej tworząc elektroniczną dokumentację medyczną w dużym szpitalu publicznym, prywatnej przychodni lekarskiej czy tworzonej w ramach prywatnej praktyki lekarskiej, w dużym mieście, małym miasteczku czy wiejskim ośrodku zdrowia, bez wyjątku.

Systemy informatyczne przeznaczone do przetwarzania danych medycznych powinny oczywiście umożliwiać tworzenie zgodnej z prawem dokumentacji medycznej. Muszą też uwzględniać wymagania prawa ochrony danych osobowych, o czym twórcy aplikacji przeznaczonej do przetwarzania danych medycznych, powinni pamiętać już na etapie projektowania.

W kontekście elektronicznej dokumentacji medycznej wyłania się problem, który dotyczy outsourcingu IT przez podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych. Wprowadzenie obowiązku prowadzenia dokumentacji elektronicznej implikuje bowiem szereg problemów w sferze prawnej oraz czysto praktycznej.

Każdy podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych tak prywatny, jak publiczny będzie musiał wyposażyć swoją placówkę w odpowiednią infrastrukturę oraz oprogramowanie IT. Duże podmioty z pewnością postawią na własne IT gwarantujące wysoki poziom bezpieczeństwa przetwarzanym danym medycznym. Małe podmioty, w ogromnej większości, rozważać będą skorzystanie z usług zewnętrznych podmiotów oferujących gotową aplikację do tworzenia dokumentacji medycznej.

Na dzień dzisiejszy jest z tym pewien problem, gdyż przepisy dotyczące tajemnicy medycznej nie uwzględniają możliwości outsourcingu. Niemniej jednak, jak wynika z oświadczeń Dyrektora CSIOZ trwają prace legislacyjne mające na celu niezbędną zmianę przepisów prawnych. Warto wspomnieć, iż GIODO Wojciech R. Wiewiórowski wielokrotnie monitował odpowiednie organy państwowe wskazując na potrzebę uregulowania tej ważnej kwestii i stworzenia podstaw prawnych dla outsourcingu IT w branży medycznej.

Miejmy nadzieję, że do czasu wejścia w życie przepisów wprowadzających obowiązek w zakresie elektronicznej dokumentacji medycznej zostaną również uchwalone przepisy dające prawne podstawy dla bezpiecznego korzystania z outsourcingu IT w branży medycznej.

Po koniec  ubiegłego roku we Wrocławiu  powstało wprawiające w osłupienie Medyczne Centrum Przetwarzania Danych. Centrum świadczy usługi w zakresie IT na rzecz podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Centrum posiada imponującą infrastrukturę informatyczną z zabezpieczeniami równającymi się z tymi stosowanymi na Giełdzie Nowojorskiej.

Jak wiadomo obowiązek prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej wejdzie w życie z dniem 1 sierpnia  2017 r. Począwszy od tej daty każdy podmiot prowadzący działalność leczniczą  będzie zobowiązany do prowadzenia dokumentacji medycznej w formie elektronicznej. Obowiązek ten jest integralnie związany z budową systemu informacji w ochronie zdrowia.

SIM to  system teleinformatyczny  służący przetwarzaniu danych dotyczących udzielonych, udzielanych i planowanych świadczeń opieki zdrowotnej udostępnianych przez systemy teleinformatyczne usługodawców. Usługodawcy to przede wszystkim podmioty wykonujące działalność leczniczą w rozumieniu przepisów o działalności leczniczej. Z dniem 1 sierpnia 2017 r. usługodawcy będą obowiązani prowadzić dokumentację medyczną w formie elektronicznej.

W związku z powyższym obowiązkiem informatyzacja w całej ochronie zdrowia stanie się faktem.

Problemem przed którym staną czy stoją podmioty wykonujące działalność leczniczą będzie zapewnienie infrastruktury i systemów informatycznych dla swoich jednostek. W zależności od rozmiaru danej jednostki, zakresu i ilości przetwarzanych danych medycznych te decyzje będą też inne.

Medyczne Centrum Przetwarzania danych oferuje cały wachlarz usług IT począwszy do zapewnienia sprzętu IT a skończywszy na gotowym produkcie w postaci aplikacji.

Na stronach CSIOZ (Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia) pojawiły się wytyczne dla elektronicznej dokumentacji medycznej omawiające zagadnienia prawne związane z bezpiecznym przetwarzaniem danych medycznych w systemach informatycznych jak również warunki zlecenia tych usług podmiotom zewnętrznym.

Wytyczne są na tyle ciekawe i chwilami niejednoznaczne, że zasługują na odrębny wpis.

 

Szkolenie ABI

Na jednym ze szkoleń podczas prezentowania nowych uprawnień i obowiązków dla ABI, jedna z uczestniczących ABI zadała proste ale kluczowe pytanie „kto będzie nas wspierał czy może w GIODO zostanie stworzona jakaś komórka doradzająca ABIm”.

Są bowiem osoby pełniące funkcję ABI, które takiego wsparcia potrzebują, które słuchając o tych rozlicznych nowych obowiązkach trochę czują się przerażone.

Ustawa podnosząc rangę ABI wyposaża go w niezależność, precyzuje katalog zadań. Oczywistym jest, iż tylko osoba, która posiada solidną wiedzę w zakresie ochrony danych osobowych będzie w stanie sprostać wymaganiom Ustawy.

Z drugiej strony ustawa nie precyzuje jakichkolwiek wymagań formalnych co do kompetencji ABI pozostawiając ocenę w tym zakresie w gestii administratora danych. Jednakże nawet administrator danych może mieć nie lada zagwozdkę w weryfikacji eksperckiej wiedzy kandydatów na ABI.

Inne też kryteria oceny należy stosować wobec firmy, która zawodowo zajmuje się świadczeniem usług ABI a inne wobec osoby, która ma wykonywać zadania jako ABI wewnętrzny.

Ze strony ustawodawcy mamy jeden zapis, który mówi, iż to administrator danych zapewnia środki i organizacyjną odrębność administratora bezpieczeństwa informacji niezbędne do niezależnego wykonywania zadań. Jednakże przepis ten w mojej ocenie oznacza tylko tyle lub aż tyle, że na ADO spoczywa obowiązek zapewnienia ABI niezależnego pełnienia tej funkcji i zapewnienie środków oraz organizacyjnej odrębności ma temu służyć. Na temat jednak kompetencji ABI i kryteriów ich oceny ustawa milczy.

Oznacza to, że administrator danych samodzielnie musi dokonać oceny wiedzy i fachowości kandydata na ABI. Łatwiejsze to będzie w stosunku do osób, firm, które zawodowo  świadczą tego rodzaju usługi i mają udokumentowane doświadczenie.

W przypadku wewnętrznych ABI kryteria oceny mogą być podobne jednakże jak sądzę w przypadku tej grupy pomoc ze strony ADO powinna być większa w zakresie zapewnienia odpowiednich szkoleń czy wsparcia eksperckiego. Bowiem na biuro GIODO w tym zakresie raczej bym nie liczyła biorąc pod uwagę fakt, iż to GIODO liczy na pomoc ABI w sprawdzaniu przedsiębiorców.

System informacji medycznej (SIM) to ogromne przedsięwzięcie finansowe, organizacyjne, informatyczne, ale też i mentalne. Założę się, że przeciętny obywatel nie ma o nim pojęcia. I upłynie pewnie wiele czasu, gdy obywatele zrozumieją, że cyfryzacja w ochronie zdrowia to fakt i to fakt, który dotyczy ich bezpośrednio. Kampanię informacyjne, komunikaty przekazywane w przystępnej formie to jedna strona medalu. Druga to taka mniej wygodna dotycząca bezpieczeństwa danych medycznych przetwarzanych przez SIM.

Aktualnie trwa budowa systemu P1 („Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych”). Platforma będzie sercem SIM, docelowo zintegrowana z systemami informatycznymi usługodawców, umożliwiająca organom administracji publicznej i obywatelom gromadzenie, analizę i udostępnianie zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych, zgodnie z ustawą o systemie informacji w ochronie zdrowia.

W Systemie P1 będzie znajdowała się informacja o zdarzeniach medycznych wszystkich obywateli Polski niezależnie od płatnika, a także obywateli Unii Europejskiej i innych krajów, którzy skorzystają ze świadczeń zdrowotnych na terenie Polski.

Zaplanowane do wdrożenia w ramach Projektu P1 rozwiązania zakładają:

  • Tworzenie, gromadzenie, analizowanie i udostępnianie elektronicznej dokumentacji medycznej pacjentów.
  • Elektroniczną obsługę recept, skierowań oraz wsparcia rezerwacji na porady lekarskie.
  • Udostępnienie podmiotom nadzorującym i kontrolującym sektor ochrony zdrowia w Polsce wiarygodnych i aktualnych informacji statystycznych pozwalających monitorować i planować działania w tej dziedzinie.
  • Wymianę niezbędnych danych medycznych pomiędzy różnymi systemami poszczególnych krajów Unii Europejskiej.

Realizacja Projektu ma na celu utworzenie rozwiązań informatycznych, które umożliwią gromadzenie i przetwarzane wiarygodnych danych o zdarzeniach medycznych. Dane te będą mogły być dalej wykorzystywane do celów profilaktyki i leczenia pacjenta, jak również do celów planowania opieki zdrowotnej i zarządzania kryzysowego.

System ma przyczynić się do poprawy jakości obsługi pacjentów przez wzmocnienie jakości świadczeń zdrowotnych poprzez podniesienie jakości i dostępności informacji o stanie zdrowia pacjenta i jego danych medycznych.

Dodatkowo ma nastąpić usprawnienie obsługi pacjenta poprzez umożliwienie realizacji elektronicznych usług związanych ze świadczeniem usług medycznych i ich rozliczaniem (np. elektroniczna recepta, elektroniczne skierowanie czy elektroniczne zwolnienie lekarskie) oraz telemedycyną.

Z punktu widzenia, który mnie interesuje System Informacji Medycznej będzie przetwarzał dane i to dane te najbardziej wrażliwe, bo dotyczące zdrowia i udzielanych w związku z jego ochroną świadczeń. Informatyzacja w ochronie zdrowia oczywiście jest zgodna z duchem czasu i co do zasady dobra. Dla pacjentów może to oznaczać oszczędność czasu, szybki i zdalny dostęp do danych przetwarzanych w dokumentacji medycznej. Nie zapominajmy jednak, że przy tego rodzaju danych wrażliwych kluczową kwestią jest zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, zapewnienia środków technicznych i organizacyjnych do zapewnienia tego poziomu, ale także podniesienia świadomości w tym zakresie u wszystkich podmiotów, osób, które w procesie przetwarzania danych będą uczestniczyć.

Świadomość wagi przetwarzanych danych medycznych ważna jest u samych pacjentów, którzy powinni być bezpośrednio zainteresowani zapewnieniem odpowiedniego bezpieczeństwa dla ich wrażliwych danych medycznych. Tymczasem według danych przedstawionych przez GIODO polscy obywatele wyżej cenią sobie informacje na temat danych ich identyfikujących jak imię i nazwisko niż dotyczące ich stanu zdrowia. Wydaje się to nieprawdopodbne a jednak.

Usługodawcy usług medycznych, pracownicy medyczni przetwarzający dane medyczne w związku z udzielaniem pacjentom świadczeń również muszą znać zasady zgodnego z prawem przetwarzania danych medycznych w systemach informatycznych. Jest to o tyle istotne, że spoczywa na nich szeroko pojęta odpowiedzialność prawna za zgodne z prawem przetwarzanie.

Niniejszy artykuł ma na celu wprowadzenie w bardzo szeroki temat informatyzacji w ochronie zdrowia i związane z tym przetwarzanie wrażliwych danych medycznych wszystkich obywateli. Temat ten postaram się na łamach mojego bloga stopniowo zgłębiać.

Nowa ustawa o prawa konsumenta wprowadza szereg nowych uregulowań w zakresie handlu elektronicznego. W ustawie pojawia się  ważna definicja treści cyfrowych.

Podobnie jak w dyrektywie unijnej treści cyfrowe zostały zdefiniowane jako dane wytwarzane i dostarczane w formie cyfrowej. Treściami cyfrowymi w rozumieniu prawa będą więc: programy komputerowe, aplikacje, gry, muzyka, nagrania wizualne lub teksty, bez względu na to, czy dostęp do nich osiąga się poprzez pobieranie czy poprzez odbiór danych przesyłanych strumieniowo, na trwałym nośniku czy przy użyciu jakichkolwiek innych środków.

Treści cyfrowe mogą być dostarczane na trwałym nośniku takim jak płyty CD lub DVD. W takim przypadku powinny być uznawane za towary. Jednakże treści cyfrowe niedostarczane na trwałych nośnikach, możliwe do uzyskania wyłącznie przez systemy teleinformatyczne,  wymykają się tradycyjnym kwalifikacjom prawnym. Umowy mające za przedmiot tego rodzaju treści cyfrowe nie powinny być kwalifikowane ani jako umowy sprzedaży ani jako umowy o świadczenie usług. Będą to zwykle umowy nienazwane mające cechy różnych umów np. licencyjnej.

Ustawa o prawach konsumenta w swojej treści zawiera sporo regulacji szczegółowych dotyczących umów, których przedmiotem jest sprzedaż treści cyfrowych.

Przede wszystkim warto wspomnieć o prawie odstąpienia od umowy, której przedmiotem są treści cyfrowe.

Zgodnie z ustawą konsument, który zawarł umowę na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów.

Nawet w przypadku umów których przedmiotem są treści cyfrowe konsument powinien mieć prawo odstąpienia od umowy.

Jednakże prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do umów o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są zapisane na nośniku materialnym, jeżeli spełnianie świadczenia rozpoczęło się za wyraźną zgodą konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy i po poinformowaniu go przez przedsiębiorcę o utracie prawa odstąpienia od umowy.

Konsekwencją nieuzyskania „wyraźnej zgody” na dostarczenie treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy będzie nie tylko brak możliwości powoływania się na wyjątek wyłączający prawo do odstąpienia, ale też wyraźnie wskazanie, że konsument nie ponosi „kosztów” takiego dostarczenia.

Powstają zatem dwa istotne zagadnienia prawne: jak powinna być wyrażona „wyraźna zgoda”? oraz jak rozumieć „koszty” dostarczenia treści cyfrowych do ponoszenia których konsument nie będzie zobowiązany?

W obrocie prawnym pojawiły się już oczywiście regulaminy uwzględniające nową regulację. Zdarzają się regulaminy zawierające klauzule, iż akceptując regulamin konsument wyraża zgodę na spełnianie świadczenia przed upływem terminu do odstąpienia od umowy, z czym związana jest oczywiście utrata prawa do odstąpienia od umowy.

W doktrynie prawniczej pojawiły się interpretacje, iż zgoda wyraźna to zgoda, która nie powinna być wyinterpretowana z innych oświadczeń woli. W związku z czym  prawidłowo wyrażona zgoda powinna być aktywnym działaniem konsumenta i wymaga  odrębnego zaznaczenia na formularzu elektronicznym.

W następnym wpisie przyjrzymy się prawu do odstąpienia od umowy zawartej na odległość, której przedmiotem są treści cyfrowe oraz stanowisku UOKiKu w tym względzie.